17 października 2015

Wielki test pomadek | big lipbalm test


Już nie tylko wieczory ale  i całe dnie są nie tyle chłodne co zwyczajnie zimne i wietrzne. Chyba najbardziej  cierpią na tym moje usta. Wystarczy że choć na chwilę są wystawione na działanie zimna a od razu są suche i pierzchną. Jedynym ratunkiem są ochronne pomadki do ust. Dlatego też w każdej torebce mam ukrytą przynajmniej jedną pomadkę. Czy to w sztyfcie, czy tubce a nawet w słoiczku zawsze zdają egzamin. Jedna mniej drugie bardziej, dlatego też przygotowałam mój subiektywny ranking pomadek do ust.



5. Na ostatnim miejscu uplasował się  Cocoa Buttel lip balm od QUEEN HELENE. Zdecydowanie nie jest to ideał do ust ale bardzo mocno nawilża nasze usta, co dla mnie jest bardzo ważne. Jest tłusty, bezwonny ( może jakiś minimalny zapach ma ) i strasznie malutki. Sztyft nie zachwyca  ale spełnia swoją rolę.

4. 4 miejsce należy do słoiczka CARMEXU w klasycznej wersji. Mimo tego że bardzo dobrze chroni usta to staram się go unikać ze względu na jego zapach i posmak na ustach. Dla mnie jest wyjątkowo nieprzyjemny. Dodatkowo kosmetyk zamknięty w słoiczku jest mało higieniczny, wiadomo jak to jest na mieści - dotykasz mnóstwo rzeczy a później tym samym "paluchem" musisz nałożyć pomadkę na usta. Dużo lepiej jest z miętową wersją w tubce, jednak ta z kolei ma dość niewygodny, bo okrągły aplikator.

3.Miejsce to należy do klasycznych "wykręcanych" pomadek w sztyfcie firmy Laura Conti. Choć do końca takie klasyczne nie są ponieważ możemy znaleźć 4 smakowitych wersje. Mój ulubiony to smak panny cotty. A w dodatku jak pachnie ! Po prostu miodzio! ;D Dodatkowo zawiera PANTHENOL i ALLANTOINE, które skutecznie nawilżają i chronią nasze usta.

2. Tutaj mamy Triple Layer Tindet Balm od Mary Kay at Play. Swoją wysoką pozycje zawdzięczają głównie cudownemu zapachowi i lekkiej konsystencji, która dość długo utrzymuje się na ustach. Są chyba 4 wersje tej pomadki, ja posiadam fioletową, która pachnie jak GUMA BALONOWA !

1. Moim zdecydowanym faworytem jest cukrowy peeling i smaku truskwek od Laura Conti. Jest to coś idealnego. Może tak bardzo nie chroni ust ale pozwala poprawić ich wygląd gdy na ochronę jest już za późno. Delikatnie peelinguje i zostawia cienką warstwę kosmetyku na ustach. Nie muszę mówić że i cudownie pachnie i cudownie smakuje ;) Schowany w wygodnej i praktycznej tubce, która w przeciwieństwie do carmexu ma "ucięty" aplikator, który ułatwia nałożenie kosmetyku.


A jakie są wasze ulubione pomadki ochronne ? :)




11 komentarzy:

  1. Nie mam żadnej,ale ten cukrowy peeling muszę kupić:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja używam pomadki z Nivea i ostatnio kupiłam pomadkę nieznanej mi wcześniej firmy Delia. Spisują się nieźle :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja najbardziej kocham pomadki z Nivea i BabyLips, lub to co będzie akurat na promocji w Rossmanie. :) Bardzo podoba mi się twój nagłówek, śliczny jest! <3
    zapraszam do siebie http://nothinghappenswith.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. ja stosuje zawsze carmex :) ciekawy pojedynek pomadek :)
    zapraszamy w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  5. super pomadki :)
    http://eunikovakinga.blogspot.com/2015/10/burgundy-color-beige.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja używam pomadkę Nivea wiśniową: ) Pozdrawiam : )

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja używam od lat tylko Neutrogene ;)

    http://sk-artist.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń