16 lutego 2014

First day in mountain


Ferie w moim przypadku ledwo się zaczeły a ja już zdążyłam wyszaleć się troszku na stoku. Wróciłam niedawno z Karpacza i tak naprawdę wszystko zaczeło mnie naraz boleć. Godziny spędzone na desce dopiero po ściągnięciu  całego sprzętu dają się we znaki. Zawiodłam się na pogodzie, pierwszy raz spotkałam się z brakiem śniegu w górach. Cały miniony weekend był wspaniały, można powiedzieć że takie przedłużone Walentynki spędzone z wyjątkową osobą <3 Cieszę się że Marek zaraził mnie miłością do sportów zimowych ponieważ w innym razie spędziłabym ferie nudząc się w mieście.
Po dzisiejszym dniu przyda mi się długi prysznic i wielogodzinny sen, co przy moich siostrzeńcach prawie niemożliwe. Najbliższe dni nie miną bez nauki i obowiązków jednak na horyzoncie widać już kilka przyjemności i atrakcyjnych pomysłów by nie wiało zbytnią nudą.






A Wy jak spędzacie ferie? :)

8 komentarzy:

  1. Żałuję, że nie umiem jeździć ani na nartach, ani na snowboardzie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja w Szklarskiej wzięłam pierwsze lekcje deski i właśnie cierpię z powodu kolana..... choć mam wrażenie, że to raczej nie od treningu.....
    Zazdroszczę, że umiesz jeździć - póki co dla mnie to początki (i oby nie koniec :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurde, ale Ci fajnie! Zawsze chciałam nauczyć się jeździć na snowboardzie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. super:D też bym sobie pojeździła:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Tydzień temu wróciłam z Karpacza i też nie było śniegu, na szczęście na stokach chociaż leżał, co prawda sztuczny ale jeździć się dało.
    Był to mój pierwszy raz w zyciu na nartach a za rok spróbuję z deską ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. też chciałabym w końcu iść na stok:(

    OdpowiedzUsuń
  7. ale faaajnie masz! nigdy nie jeździłam na nartach :(

    OdpowiedzUsuń